|
|
#1 (permalink) |
|
Just arrived
Join Date: Oct 2004
Posts: 1
familledillet is an unknown character at this point
![]() |
Bonjour,
Je suis nouveau et j'espère que la manipulation que j'effectue est la bonne pour obtenir une traduction gratuite d'un article de presse sur un batteur de jazz nommé AL FOSTER. Je pense avoir compris que ce sera KAKIA qui traduira ce texte. Alors grand merci à KAKIA et bienvenue en europe. A bientôt Patrice Dillet 44 ans et fou de jazz et de Al Foster. L'ARTICLE. Al Foster - jeden z najsłynniejszych perkusistów na świecie, kilkunastoletni współpracownik Milesa Davisa, zagra w pazdzierniku 2004 serię koncertów w Polsce. Al Foster - jeden z najsłynniejszych perkusistów jazzowych w Polsce ! Al Foster obecny jest na jazzowych estradach od ponad 40 lat. Najbardziej znany jest ze współpracy z Milesem Davisem, ale lista jego partnerów jest bardzo długa i obejmuje wiele najważniejszych nazwisk współczesnego jazzu, wśród nich giganci tej miary co: Sonny Rollins, Tyner, Hancock, Henderson, Hubbard, Gordon, Silver, Flanagan, Donald Byrd, Petrucciani. Specjalna strona internetowa poświęcona Al Foster Quartet – www.Foster.concerts.pl Al Foster urodził się w 1944r. w Richmond. W dzieciństwie zafascynowany był muzyką ojca, który był kontrabasistą jazzowym ale pierwszym jazzowym mistrzem był dla niego Sonny Rollins. Wychował się w Nowym Jorku, a na perkusji gra od dziesiątego roku życia. Jako 16-latek podjął współpracę z Hugh Masekelą. Potem grał z Tedem Cursonem i Illinoisem Jacquet`em. W połowie lat 60-tych współpracował z Lou Donaldsonem oraz Blue Mitchellem, z którym nagrał pierwszą płytę. Występował w zespołach największych gwiazd jazzu: Tyner, Gordon, Silver, Hubbarda, Joe Hendersona, Liebman, Metheny, Haden, Getz, McRae. Kilkunastoletni współpracownik jednej z największych postaci w dziejach jazzu – Milesa Davisa. Trzykrotnie wystąpił w Sali Kongresowej na Jazz Jamboree - w 1980 w kwintecie Sonny Rollinsa, trzy lata później z zespołem Milesa Davisa oraz w 1992r. z triem Joe Hendersona. Artysta z najwyższej półki światowego jazzu. Miles Davis w swojej autobiografi pt. " Ja Miles", kiedy opisywał swój powrót do muzyki po kilkuletnim rozstaniu z nią na skutek popadnięcia w nałóg narkotykowy tak pisał: "Kiedy zdecydowałem się wrócić i znowu grać muzykę, nie miałem zespołu. Ale na początku miałem Ala Fostera na bębnach. Al Foster był najbliższą mi osobą. Był prawdziwie uduchowioną osobą, miłą w obejściu. To właśnie Al utrzymał mnie w kontakcie ze sceną muzyczną przez te lata, kiedy byłem na uboczu. W tym czasie rozmawiałem z nim prawie codziennie. Naprawdę ufałem mu przez cały ten czas". W roku 1972 Miles Davis usłyszał go w nowojorskim klubie "The Cellar" i natychmiast zaangażował go do zespołu. Okres współpracy z Davisem był dla Fostera momentem przełomowym. Al Foster występował w zespole Milesa Davisa w dwóch okresach: w latach 1972-75, nagrywając m.in. płyty "On The Corner" (1972) "Get Up With It" (1974) Pangaea (1975) i Agharta (1975) oraz w latach 1980 - 85 nagrywając kolejne płyty: The Man With The Horn (1980), We Want Miles (1982), Star People (1983), Decoy (1983), You Are Under Arrest (1985), Amandla (rok wyd. 1989). recenzja koncertu "(...) Kim jest Al Foster? Długo można pisać, a nie sposób wymienić tutaj nawet pełnej listy muzyków, z którymi współpracował: Miles Davis (Foster grał w jego zespole przez 13 lat), Chick Corea, Branford Marsalis, John Scofield, Gil Evans, Sting, John McLaughlin, John Henderson, Ron Carter, McCoy Tyner, Ray Brown, Sonny Rollins, Michael Brecker, Michel Petrucciani, Herbie Hancock, Dexter Gordon, Stanley Clarke - to zaledwie jej początek. Foster zaprosił także do współpracy młodych, jednak już dostrzeżonych przez fachową prasę jazzową muzyków: Eli Degibriego (grał u Herbie Hancocka i Dave`a Hollanda) - zagra na saksofonie tenorowym, Aarona Goldberga (z zespołu Joshuy Redmana) - fortepian oraz Douga Weissa - kontrabas. To wcale nie jest druga liga muzyków z Nowego Jorku, tylko młodzi, ale już znakomici instrumentaliści i mistrz - Al Foster za jak zwykle skromnym, jednak zawsze tak samo skutecznym zestawem perkusyjnym". "Na fali dziennikarskich newsów, wieszczących rychłą śmierć jazzu, w katowickim Jazz Clubie Hipnoza, przy wypełnionej po brzegi sali wystąpił Al Foster Quartet. Nowojorczycy zagrali najbardziej klasyczną odmianę nowoczesnego mainstreamu, interpretując go w sposób niezwykle naturalny i - jak na Amerykanów przystało - swobodny. Po tym koncercie zdecydowana większość słuchaczy z całą pewnością stwierdzić, iż jazz żyje i ma się całkiem dobrze.Quartet wykonał dwa muzyczne sety, przedzielone kilkunastominutową przerwą. W pierwszym zagrał, spokojnie i nieco powściągliwie, chociaż w niezwykle rozswingowany sposób, tak jakby zespół dopiero się przygotowywał i oswajał z publicznością. Muzycy z ciekawością obserwowali reakcję widowni, ciesząc się z jej zainteresowania. Od samego początku widać było też, że liderowi grało się dobrze, chociaż pozostali muzycy wydawali się nieco jakby "wycofani", może onieśmieleni tak dużą ilością słuchaczy. W finale Foster dał wirtuozowski popis swoich umiejętności - podgrzał i tak duszną już atmosferę długim solem na perkusji. W drugiej części koncertu gorąco było od samego początku i nie chodzi tu wcale o dynamikę muzyki, lecz raczej o jej bezpośredniość i intensywność. Muzycy weszli na scenę i zaczęli wydawać dźwięki w taki sposób jakby się wcześniej umówili za kulisami, że teraz skupią naszą uwagę tylko na istocie wykonywanej muzyki, czyli na nowocześnie pojętym swingu. Al Foster tak ustawił poszczególne partie instrumentalne, aby słuchacza wkręcić w środek muzycznej akcji, tak jakby chciał sprzedać nam część swojej energii i sposobu odczuwania jazzu. Świadomie też podkręcał tempo wykonywanych kompozycji, prawie każdą z nich kończąc efektownym perkusyjnym popisem. Sama technika Fostera wymyka się prostym definicjom stylu. Z jednej strony klasyk, a z drugiej jazz-rockowo brzmiący szaman, który doskonale wiedział, kiedy odpalić czad, by trzymać publiczność w garści w każdej sekundzie koncertu. Chwilę później dawał nam i sobie odetchnąć i jakby się schładzał swoją fantastyczna grą miotełkami lub efektownie wykonaną balladą. Kolejny raz przekonałem się o tym, iż tak nadużywana (w polskim jazzie) gadatliwość w technice instrumentalnej i płynność artykulacyjna powoduje zatracenie inwencji improwizacyjnej, a tym samym utratę uwagi publiczności. Co komu po płynnie odegranych pasażach, jeżeli wracają one w każdym utworze z podobną manierą swingowego cykania tak, jakby instrumentalista ciągle chciał komuś udowodnić, że doskonale zna się na rzeczy. Jazz to budowanie szczególnej więzi ze słuchającym, tym się ta muzyka karmi od dawna, w zamian dostarczając nam czystej energii. Jak jednak zwrócić uwagę odbiorcy w czasach, kiedy wszystko jest już perfekcyjne, a technika instrumentalna ludzi podejmujących estradowe życie to warunek wstępny i podstawowy? Nie wiem, może to cywilizacja walki o przetrwanie w wolnym i liberalnym kapitalizmie amerykańskim podpowiada takie pomysły? A może to wynik konieczności współżycia w wielokulturowym środowisku, jakim jest Nowy Jork, wymusza ten rodzaj bardzo szczerego i osobistego grania. Jedno wiem na pewno, że im więcej w jazzie taniej kokieterii i patosu, tym krótsze jest jego życie, zupełnie odwrotnie niż we współczesnej muzyce rockowej i pop music, gdzie stale te właśnie elementy przeważają. Na horyzoncie pojawiają się co prawda próby obalenia tego estetycznego kanonu i wyeksploatowanej do cna maniery, jednak muzykom rockowym jakby brak wytrwałości, a często też umiejętności. Trudno jest rozpisywać się na temat jednego dobrego koncertu jazzowego. Na pewno można by jeszcze kilka zdań napisać, np. o tym, jak publiczność odśpiewała temat Milesa Davisa: Jean - Pierre, albo o tym, że zespół bisował dwa razy - jednak jazzu trzeba przede wszystkim słuchać, więc może lepiej będzie, Drogi Czytelniku, jak sobie teraz odtworzysz którąkolwiek z płyt z udziałem Ala Fostera lub Milesa Davisa, Johna Coltrane'a, Cannonballa Adderleya, Yusefa Lateefa, a może jakąś współczesną kontynuację głównego nurtu. Ja wiem już od dawna, że nie mamy do czynienia ze śmiercią jazzu, po prostu muzyka improwizowana jest dla wybranych - i nie chodzi tu o definiowanie jakiejś wyimaginowanej elity muzycznej, tylko o różnicę w odczuwaniu, podchodzeniu do codziennych czynności - o pewien styl życia. Jazz uczy także, jak się pięknie różnić i nawzajem szanować. Na bis zespół zagrał przepiękny temat Autum Leaves Mercera. Na koniec długo pociągniętego przez Eliego Degibriego tematu jego saksofon zacharczał złowieszczo, jakby przypominając nam, że Nowy Jork ciągle jeszcze posiada w sobie tę bolesną niezagojoną ranę po ubiegłorocznych wrześniowych wypadkach, która wyraża się także mową dźwięków". Andrzej Kalinowski, Opcje |
| (Offline) |
|
|
|
#2 (permalink) | |
|
just kajtek
|
Bonjour,
Quote:
1. non pas KAKIA mais KIAKIA 2. non, vous avez mal compris - KIAKIA se débrouille très bien en polonais, mais si vous comptez d'avoir votre traduction rapidement, il vaut mieux que je la fasse 3. je ne suis pas sûre que KIAKIA vive en Europe, elle ne l’avoue nulle part 4. moi et mes compatriotes oui, depuis toujours Je pense que je pourrais traduire cet article pour demain, dans l'après-midi. Pas-si-fan-que-ça-de-l’europe, A bientôt
__________________
*think well if you really would say that in your language to the person who could understand you it's just one of millions forums, nothing else musique in the air Traduction Polonais Alpes Traduction |
|
| (Offline) |
|
|
|
#4 (permalink) |
|
just kajtek
|
Merci KIAKIA
__________________
*think well if you really would say that in your language to the person who could understand you it's just one of millions forums, nothing else musique in the air Traduction Polonais Alpes Traduction |
| (Offline) |
|
|
|
#5 (permalink) |
|
just kajtek
|
Al Foster – un des plus célèbres batteurs du monde, pendant 13 ans collaborateur de Miles Davis, jouera une série de concert en Pologne au mois d’octobre.
Al Foster – un des plus célèbres batteurs en Pologne ! Al Foster est présent sur les plateaux de jazz depuis plus de 40 ans. On le connaît bien par son travail avec Miles Davis, mais la liste de ses partenaires est très longue et comprend beaucoup de noms les plus importants du jazz contemporain, parmi eux les géants comme : Sonny Rollins, Tyner, Hancock, Henderson, Gordon, Silver, Flanagan, Donald Byrd, Petrucciani. Une page web spéciale, consacrée à Al Foster – www.Foster.concerts.pl Al Foster est né en 1944 à Richmond. Dans son enfance il était fasciné par la musique de son père – contrebassiste de jazz, mais c’est Sonny Rollins qui était son premier maître. Il a grandi à New York et il joue de la batterie depuis l’âge de 10 ans. A 16 ans il travaille avec Hugh Maksela. Après il joue avec Ted Curson et Illinos Jaquet. Vers la moitié des années 60, il avait collaboré avec Lou Donaldson et Blue Mitchell, avec lequel il avait enregistré son premier disque. Il jouait dans les formations des plus grandes personnalités du jazz: Tyner, Silver, Gordon, Hubbard, Joe Henderson, Liebman, Metheny, Haden, Getz, McRae. 13 ans de travail commun avec une de plus grande figure dans l’histoire du jazz – Miles Davis. Vu trois fois à la Hall des Congrès pendant Jazz Jamboree : 1. 1980 avec le quintet de Sonny Rollins, 2. trois ans plus tard avec le groupe de Miles Davis, 3. avec le trio de Joe Henderson. C’est un artiste de la plus haute étagère du jazz mondial. Dans son livre autobiographique « Moi, Miles », Miles Davis a raconté de cette manière son retour à la musique après quelques sombres années de dépendance à la drogue : « Quand j’ai décidé de revenir et jouer la musique de nouveau, je n’avais plus de groupe. Mais j’avais Al Foster sur la batterie au début. Al Foster était la personne la plus proche de moi. Il était vraiment spirituel, et agréable à vivre. C’est justement Al qui m'a fait rester en contact avec la scène pendant toutes ces années, quand j’en étais à l’écart. En ce temps-là, je lui ai parlé presque chaque jour. Tout le temps j’avais confiance en lui. » En 1972, Miles l’avait entendu à New York dans le club « The Celler » et l’avait engagé immédiatement. La période de leur collaboration a été cruciale pour Foster. Il faisait partie de la formation de Devis en deux temps : dans les années 1972-75, en enregistrant entre autres « On The Corner (1972), « Get Up With It » (1974), « Panagaea » (1975) et « Agharta » (1975) et puis dans les années 1980-85 en enregistrant les disques suivants : « The Man With The Horn » (1980), « We Want Miles » (1982), « Star People » et « Decoy » (1983), « You Are Under Arrest » (1985), « Amandla » ( édité en 1989). Une critique du concert : « Qui est Al Foster ? On pourrait écrire longtemps, mais on ne réussirait pas à énumérer la liste complète de tous les musiciens avec lesquels il a joué: Miles Davis (Foster a joué avec lui 13 ans), Chick Corea, Branford Marsalis, John Scofield, Gil Evans, Sting, John McLaughlin, John Henderson, Ron Carter, McCoy Tyner, Ray Brown, Sonny Rollins , Michael Brecker, Michel Petrucciani, Herbie Hancock, Dexter Gordon, stanley Clark – c’est seulement le début. Foster a invité aussi de jeunes musiciens, remarqués cependant par la presse spécialisée de jazz : Eli Degibri (il jouait Herbie Hancock et Dave Holland) au saxophone, Aaron Goldberg (du groupe de Joshua Redman) au claviers, Doug Weiss - contrebasse. Ce n’est pas la deuxième ligue des musiciens de NY, ce sont des jeunes, mais déjà parfaits instrumentalistes et leur maître – Al Foster, comme toujours derrière un choix d’instruments, sobre mais efficace. » « Sur une vague des nouvelles apportées par la presse prédisant une mort imminente du jazz, dans le Jazzclub Hipnoza à Katowice, Al Foster Quartet a joué dans une salle pleine à craquer. Les new-yorkais ont présenté la variante la plus classique du mainstream moderne, en l’interprétant d’une manière tout à fait naturelle et – comme il se doit pour les Américains – libre. Après ce concert, la grande majorité des auditeurs a pu constaté que le jazz était vivant et allait très bien. Le Quartet a joué en deux sets musicaux partagés par une pause de quelques minutes. Le premier set était calme et un peu modéré tout en étant très swingué. Comme si le groupe se préparait et se familiarisait avec le public. Les musiciens regardaient avec curiosité les réactions des spectateurs, réjouis par leur intérêt. Dès le début on voyait que le leader jouait sans contrainte même si les autres musiciens semblaient comme « en retrait », intimidés peut-être par le nombre important d’auditeurs. Au final, Foster a fait valoir ses capacités de virtuose - il a chauffé une atmosphère déjà étouffante avec un long solo de batterie. Dans la deuxième partie du concert, il faisait chaud dès le début. Et il ne s’agissait pas ici du dynamisme de la musique, mais de son style direct et intensif. Les musiciens sont sortis sur l'estrade et ont commencé à émettre les sons selon une convention qu’à partir de maintenant ils allaient concentrer notre attention seulement sur l’essence de leur musique donc sur le swing compris dans un style contemporain. Al Foster a disposé chaque partie instrumentale, pour introduire l’auditeur au centre de l’action musicale comme s’il voulait nous vendre une partie de son énergie et de sa façon de ressentir le jazz. Consciemment a il augmenté le tempo des compositions présentées, en terminant presque toutes par un impressionnant solo. La technique seule de Foster fuie les simples définitions de style. D’un côté c’est un classique, d’un autre c’est un shaman d’une sonorité jazz et rock qui sait parfaitement quand aller à fond pour tenir le public en haleine à chaque seconde du concert. Un instant plus tard, il nous laissait souffler comme s’il se refroidissait par un jeu fantastique de ses balais ou par une belle ballade. Une fois de plus, j’ai vu que l’abus (dans le jazz polonais) de la loquacité dans la technique instrumentale et dans la fluidité d’articulation amène la perte de l’ingéniosité d’improvisation et donc la perte de l’attention du public. A quoi bon jouer certains passages harmonieusement, s’ils reviennent dans chaque composition à la même manière du tic-tac swingué comme si l’instrumentaliste voulait sans cesse prouver sa maîtrise parfaite de la chose. Le jazz consiste à construire un lien particulier avec l’auditeur, c’est cela qui nourri cette musique depuis longtemps, rendant de l’énergie pure. Comment attirer l’attention du public à l’époque où tout est déjà parfait et la technique instrumentale des artistes de scène devient une exigence de base ? Je ne sais pas, peut-être est ce la civilisation issue du perpétuel combat pour la vie dans le capitalisme libre et libéral américain, qui souffle de telles idées. Ou bien la coexistence multiculturelle qu’impose New York, oblige ce genre de jeu très sincère et personnel. Mais je sais une chose : que la coquetterie bon marché et le pathos nuisent gravement à la santé du jazz. Contrairement à la musique rock et pop, où justement ces éléments-là prédominent. On voit apparaître à l’horizon des tentatives de renversement de cet ordre esthétique établi et de cette formule exploitée à fond, cependant les musiciens du rock manquent de courage et souvent de savoir-faire. Il est difficile d’écrire beaucoup sur un bon concert de jazz. On pourrait sûrement ajouter encore quelques mots pour dire que le public a chanté le thème de Miles Davis : « Jean-Pierre » ou que le Quartet a fait deux bis. Mais le jazz s’écoute surtout. Donc je te conseille, Cher Lecteur, de mettre un disque avec Al Foster ou Miles Davis, John Coltrane, Cannonball Adderley, Yusef Lateef ou une continuation contemporaine, du courant principal. Moi, je sais depuis longtemps qu’il ne s'agit pas de la mort du jazz. La musique d’improvisation appartient aux élus. Et je ne parle pas ici d’une élite musicale imaginaire — mais de la différence de ressentir, d’approcher le quotidien, d’un certain style de vie. Jazz nous montre la beauté dans la différence et dans la tolérance. Le thème : « Autum Leaves » de Mercer a été joué lors d’un un bis. A la fin d’un air tracé longtemps par Eli Degibri, son saxophone a émis un râle, comme pour nous rappeler que New York souffre encore de cette plaie douloureuse et ouverte après les événements de septembre l’année dernière, et qui s’exprime dans la langue des notes. »
__________________
*think well if you really would say that in your language to the person who could understand you it's just one of millions forums, nothing else musique in the air Traduction Polonais Alpes Traduction Last edited by kajtek; 10-25-2004 at 08:16 PM. |
| (Offline) |
|
![]() |
| Thread Tools | |
| Display Modes | |
|
|
Similar Threads
|
||||
| Thread | Thread Starter | Forum | Replies | Last Post |
| Besoin d'aide | nimitz | Tłumaczenia polski (Polish) | 23 | 11-07-2004 12:04 AM |
| traduction d'essai sur les organisations humanitaires | brokegirl | Aide à la Traduction (French) | 16 | 09-20-2004 09:50 PM |
|
Tłumaczenia polski (Polish) : The international discussion forum : article sur Al Foster
|