|
Junior
Join Date: Dec 2004
Posts: 13
isabelle is an unknown character at this point 
|
traduction d'une interview
Fan de Michal Kwiatkowski, je recherche toutes les informations le concernant. J'ai trouvé cette interview de lui sur un site polonais, pourriez-vous me la traduire en français? Merci beaucoup...
Michał Kwiatkowski
Francuzi mówią na mnie "Miszal"
Zmysłowy głos, magiczne spojrzenie i doskonałe wyczucie muzyki sprawiło, że Francuzi oszaleli na punkcie naszego rodaka Michała Kwiatkowskiego.
Byłeś o krok od wygrania "Star Academy", francuskiego programu łowiącego młode talenty. Nie żałujesz, że ci się nie udało?
- Nie. Bo, choć zająłem drugie miejsce, i tak osiągnąłem to, co chciałem. Wydałem płytę i mogę teraz utrzymywać się z muzyki, która jest moją pasją.
Wiele jeszcze zmieniło się w twoim życiu?
- Zmieniło się wszystko! Ale najważniejszy jest dla mnie fakt, że rozwijam się muzycznie. Inne zmiany nie robią na mnie wrażenia.
Naprawdę? Nic nie czujesz na widok tłumu fanek, zachwytu krytyków muzycznych, wyników sprzedaży twojej płyty?
- Nie. To przecież może skończyć się z dnia na dzień.
Tak jak szybko kończą się przyjaźnie zawarte w takim programie?
- Za kulisami widać, że uczestnicy programu potrzebują wsparcia, że robią wszystko, by je otrzymać. Każdy pragnie wierzyć, że ma wokół siebie przyjaciół, a nie bezpardonowych rywali. Lecz po zakończeniu programu każdy idzie w swoją stronę.
Elodie Frege, zwyciężczyni programu, podzieliła się z tobą nagrodą. Był to gest przyjaźni?
- Był. Łączy nas do dziś wyjątkowa relacja. Nagraliśmy wspólnie dwie piosenki i do niedawna spędzaliśmy wiele czasu razem, promując jedną z nich.
Co w tym wyjątkowego, że łączą was sprawy zawodowe?
- Prywatnie też mamy wiele wspólnego i bardzo lubimy razem spędzać czas. Jednak wbrew temu, co donosiły niektóre media, nigdy nie romansowaliśmy.
Wieka szkoda, bo naprawdę ładna byłaby z was para...
- Ale Elodie ma chłopaka, którego bardzo kocha! Poznała go podczas programu. Są naprawdę bardzo szczęśliwi.
Zanim wziąłeś udział we francuskim "Idolu", w 2002 roku startowałeś w naszej "Szansie na sukces". Ale tam nie zauważył cię żaden polski "łowca talentów".
- Myślę, że jeszcze nie byłem wtedy gotów na śpiewanie. Miałem 18 lat. Kończyłem szkołę i nie skupiałem się na robieniu muzycznej kariery. Dopiero we Francji znalazłem do niej klucz.
A jak wygląda klucz do kariery?
- Przepis jest prosty: zaangażowanie, sporo pracy plus odrobina szczęścia. W Gorzowie Wlkp. kończyłem liceum, grałem trochę w barach i dla zabawy wziąłem udział w "Szansie". Potem postanowiłem pojechać do Francji, by uczyć się języka i poznać ten kraj. Pojechałem tam w ciemno. Znałem w Paryżu jedynie dwie osoby. Udało mi się zdać egzaminy na studia i rozpocząłem naukę na Sorbonie, na wydziale literatury współczesnej.
To ty studiowałeś literaturę?! A nie muzykę?
- Wtedy myślałem, że to dobry pomysł. Ale po roku bez muzyki zrozumiałem, że nie mogę żyć bez tego, co naprawdę kocham. Zacząłem się rozglądać, jak by tu choć trochę dorobić, grając w jakimś pubie. Przeglądałem ogłoszenia prasowe i znalazłem informację o castingu do programu muzycznego. Zrobiłem wszystko, co mogłem, by się tam dostać, i udało się.
W "Star Academy" poznałeś też swoich muzycznych idoli?
- W czasie programu spotkałem amerykańskiego piosenkarza Seala oraz Etienne Daho i Charlesa Aznavoura, francuskie gwiazdy, które podziwiam. To niesamowite wrażenie zobaczyć swoich idoli z bliska. A jeszcze bardziej cieszyłem się z tego, że traktowali mnie profesjonalnie, po partnersku.
Na festiwalu w Sopocie uścisnąłeś rękę polskim idolom?
- Niestety, nie było tam w tym roku wokalistek, które najbardziej podziwiam: Kayah i Kasi Nosowskiej. Ale było wielu innych znanych artystów i, co ciekawe, podchodzili do mnie, wiedzieli, jak się nazywam, i pytali, co u mnie słychać. Miłą rozmowę przeprowadziłem na przykład z Piaskiem. Byłem zszokowany, że mnie zna.
Fanów to nie zaskoczy. "Pojechał do Francji po sławę jak Chopin" - takie komentarze pojawiały się przy twoim nazwisku w Internecie.
- To miłe... Ale porównanie do Fryderyka Chopina to chyba jednak gruba przesada.
Internautom podoba się twoja płyta, lecz krytykują styl życia. Dyskutują, czy jesteś gejem...
- Bardzo mnie cieszy fakt, że podoba im się moja muzyka. To dla mnie ważne. A dyskusje o życiu intymnym? - Nie zwierzam się. Ale mam dużo do powiedzenia muzycznie. Nie chcę stać się jedną z tych gwiazdek, które istnieją tylko dzięki rozgłaszaniu sensacyjnych informacji o sobie.
Plotka może zaboleć?
- Tak. Przekonałem się o tym podczas "Star Academy". Widzom podobało się, jak śpiewam, ale dziennikarze zaczęli doszukiwać się w tym sensacji. We francuskiej prasie pojawiły się informacje, że wynik programu jest ukartowany i wszyscy zostali przekupieni, żeby Kwiatkowski wygrał. Na dodatek dziennikarze napisali, że jestem synem prezesa polskiej telewizji!
A plotka o twoim romansie z Elodie Frege cię nie przeraziła?
- Kiedy usłyszeliśmy o naszej wielkiej miłości, natychmiast umówiliśmy się na kawę. I w kawiarni, z gazetą w ręku, obśmialiśmy się słowo po słowie. Tylko tak można zniszczyć złą moc plotki.
Rozmawiała Anna Janiak
|